A- Ana N-Nathalie
http://www.youtube.com/watch?v=bGzHl0u9EsI
N-Uwierz w siebie do cholery ! Przestań robić sobie krzywdę , ćpać , pić ,jarać .. walcz do końca ...
A-Nie potrafię. Ja nawet nie wiem co to znaczy kochać !
N-Potrafisz . Trzeba chcieć . Wystarczy dużo wiary , walki . Każdy z nas ma w sobie wojownika . Trzeba go tylko uwolnić . A w życiu bowiem istnieją rzeczy o które warto walczyć do samego końca . I zobaczysz ..Kiedyś będziesz wiedzieć co znaczy kochać .
next day .
-Nie wiem. Ciezko mi.
najpierw byl " smutek pozniej " zal pozniej " rozpacz pozniej wodka ' fajki ' alkochol ' nieprzytomnosci 'ciecie sie lekkie ' lzy dzien w dzien , nie spanie ' chec zabicia sie " " podcinanie sobie miejsc przez ktory jeden zly ruch zyletka.. moglabym sie wykrwawic. - tego chcialam . przestalam .."zycie jest piekne - tak mowie .. a w środku.. ŻYCIE JEST BRUTALNE.
-ale ja nie chce zebys to robiła nie chce zebys tak zyła nie rob tego błagam przestan
zycie jest piękne sama mi to mowiłas nie można go zaprzepascic nie można i tyle ja ci nie pozwole i huj
-... co ja kurwa robie.... czemu zycie nie jest lepsze ? Obiecali mi ze bedzie . I co ? Z dnia na dzień jest coraz gorzej. Kurwa wszystkim doradzic i pomoc umiem a sobie kurwa nie bo nie wiem co mi jest. To są te pieprzone nie mozliwe marzenia !
Dlaczego ja !?
-Ja nie zadaje sobie tego pyatnia . nie umiem zapytac dlaczego ...sama robie głupoty tez potrafie innym pomoc a sb nie.. piszcze, krzycze, robie sobie krzywdę bo tłumie w sobie takie emocje taki ból ze nie wytrzymuje.. ale czasem trzeba sprobowac jakos zyc jakos dawac rade , nie udawac... spróbować wstać i kurwa isc przed siebie pokazac ze jestemy sporo warci
.
-Ja ... wiem.. ale ja tego nikomu nigdy nie udowodnie do chuja tak samo jak z moimi marzeniami sie nie myla ze sa w snach
-W życiu dokonujemy wyborów albo jestesmy wrazliwi albo wredni i mocni czasem sie zdarza ze człowiek ma obydwa charaktery wymieszane ze soba. Wtedy podczas nerwów dochodzi do tego ze jest agresywny ale tez jest nadal wrazliwy nie chce nikomu nic zrobic dlatego rani siebie. Nie jest to wyjscie ale taka osoba zostałą skrzywdzona na tyle ze pociełą sei bo jakis debil ja obrazil lub zniszczył psychicznie. Jednak ta osoba pomimo ran zawsze moze pokazac na co aj stac moze wstac i pokazac całemu swiatu ile jest warta i ona tu wkońcu zrobi. Ona jest poprostu tak wrażliwa ze boi sie uczynic to ale nadejdzie dzien gdy takie osoby wstana i pokaza całemu swiatu ze ona ejdnak sa miedzy nami ze one nie znikneły pokaza wkoncu rany ktore zadal im swiat ale one pokaza tez ze sa odwazniejsze niz osoby ktore ich dreczyły i doprowadziły do tego.
Marzenia są po to by je spełniać by móc o nie walczyć po to ktoś je wymyślił
-może...
6 lat później .
*Perspektywa Any *23 grudzień.
Ulice były przysypane grubą warstwą śniegu. Ale lubiłam śnieg, lubiłam święta choć nie spędzałam ich z rodzicami. Moj tata .. pff nie chce go znać . Moja mama - została w Polsce . Trochę teraz straciłyśmy kontakt ... Siedziałam przy wysokiej, przystrojonej na złoto-czarno choince połyskującej milionami światełek i tępo wpatrywałam się w telewizor.Czekałam niecierpliwie czując jak ciepłe powietrze ulatniające się z zapalonego kominka otula moje chłodne ciało. Uśmiechnęłam się mimowolnie i spojrzałam na drzwi wejściowe. Poleciała mi łza.Wspomniałam Nathalie. Ciekawe gdzie ona teraz jest ? Pewnie spełniła swoje marzenia i jest z swoim idolem . Czekałam , czekałam i czekałam na dzień w który będę mieć kogoś przy sobie.Chciałabym by ona tu teraz była . Ze mną . Dzięki niej żyje. Moje życie nabrało sensu . Ale dlaczego jestem nadal samotna ?
Następnego dnia.
Ah..Święta ..Już 2 lata spędzam je sama .
Siedziałam na ławce w parku . Wieczór. Założyłam sobie kaptur na głowę . Wyciągnęłam paczkę fajek .Zapaliłam moje cienkie papierosy . Po chwili usiadła koło mnie pewna blondynka . Rozmawiała z kimś przez telefon . Gdy skończyła rozmawiać . Zaczęła płakać. Zakryła twarz swoimi bladymi , szczupłymi dłońmi. Po chwili się uspokoiła
-Co się stało ?
- A.. nieważne . Pokłóciłam się z kimś .
- Ana -wyciągnęłam rękę i uśmiechnęłam się .
-Nathalie.
-Nie płacz . będzie okey ... - spuściłam głowę .
-A tobie coś się stało ?
-tak.. siedzę minął rok odkąd tu mieszkam . nikogo nie poznałam . jestem sama. moja najblizsza mi osoba .. nie wiem gdzie jest , co robi .. brakuje mi jej . pamiętam jak parę lat temu poznałyśmy się przypadkowo.. nasze historie nas do siebie zbliżyły .. może ci się to wydawać dziwne .. ale wczesniej sie nie spotkalysmy ani razu przez 2 lata.Pierwsze spotkanie .. było wyjątkowe. Od razu poznałam jej blond ,jasne, długie włosy , niebieskie oczy i ten uśmiech . Spędziłyśmy ze sobą 3 dni . Ona .. jest ode mnie młodsza .24 maja 6 lat temu .. Poznałam ją gdy ona miała zaledwie 13 lat a ja 16 . Wtedy pierwszy raz otworzyłam komuś..,wtedy powstała jakaś więź pomiędzy nami. I nawet jako dzieci nie widzieliśmy życia poza sobą, byłyśmy nierozłączne. Zdarzały się te przykre momenty, które zawsze doprowadzały mnie i ją do łez, ale byłe i te zabawne ...A to tak naprawdę dzięki niej żyję . Chcę żeby ona znów była przy mnie . Gdy byłam w szpitalu .. napisała mi " daj łapkę . będę cię trzymać całą noc . wyobraź to sobie. Przejeżdżam właśnie opuszkiem palców po twoich bliznach . " nie raz tak pisała. Ale dzięki niej uświadomiłam sobie , że w życiu istnieją rzeczy , o które warto walczyć do samego końca.
-Ana.. przytul się .. - nic nie odpowiedziałam . zaczęłam płakać i się przytuliłam . - Ana.. To ja Nathalie . - Odepchnęłam ją . Popatrzyłam w oczy i się uśmiechnęłam . Oby dwie zaczęłyśmy płakać .
Poszłyśmy do jej domu . oglądałyśmy zdjęcia z naszych spotkań . Poprawiła mi humor . Około 1 w nocy .. poszłyśmy na pewien most . Wzięłyśmy kłódkę . Napisałyśmy ANA+NATHALIE=Forever and always . Jesteśmy sobie bliskie . Ona byłą jedyną osobą która mi pomogła. Nie chciałabym jej stracić .
17 grudnia *dwa lata później
Perspektywa Nathalie*
Przechodziłam zasypanymi śniegiem dróżkami cmentarza w Polsce. Doszłam w końcu na miejsce . Stanęłam przy grobie mego ojca. W ręku trzymałam czerwone róże . Przykucnęłam przy nim i ułożyłam je . Przejechałam moją zimną dłonią po grobie , uśmiechnęłam się , poleciała mi łza.
-Zawsze będę cię pamiętać tato . -Wymamrotałam i otarłam łzy . Podniosłam się . Zimny podmuch wiatru pieścił moją twarz . Stałam tam jeszcze minutę bądź trzy . Obróciłam się na szpilce i szłam w stronę czarnego Land Rover'a .
24 grudzień * Ana* Ranek
Nathalie była w pracy . Więc ubrałam się i wyszłam kupić niektóre potrzebne rzeczy na dzisiaj . Szłam przez alejkę . Wpadłam na jakiegoś chłopaka i się przewróciłam
-Aw ! - krzyknęłam i złapałam się za głowę .
-przepraszam . Nie widziałem cię . Nic ci nie jest ? - powiedział niebieskooki podał mi rękę i pociągnął do siebie.
- Głowa mnie trochę boli .. to ja przepraszam
- Może cię zabrać do szpitala ?
-nie . nic mi nie jest dzięki .
-To w ramach przeprosin .. zapraszam cię gdzieś . - uśmiechnął się - A tak w ogóle to jestem Tom .
-Ana . A gdzie chcesz mnie zaprosić ?
-Na kolację może ?. Hmm?.. co robisz 29 ?
- Ok . Ja?- nic nie robię . Mam teraz wolne od pracy .
- To dobrze . Daj mi swój numer telefonu . Skontaktujemy się .- uśmiechnął się znów
Podałam mu swój numer i pożegnałam się . Po zakupach zaczęłam przygotowania w naszym domu . Nathalie mówiła , że będzie troszkę później bo ma jeszcze lekcje śpiewu .
Po skończeniu tej czynności skoczyłam do mojej garderoby się już przebrać.Akurat przyszła Nathalie . Wykąpała się i weszla do garderoby po sukienki gdy ja robilam sobie wlosy . Oby dwie mialysmy lekki makijaż i lekko falowane włosy .
Ana.
Ana.
Nathalie.
Podobało się ? :) Następny rozdział już wkrótce ;)
/Lullaby . x


KOCHAM CIĘ BEYBE CUDOWNE PŁACZE
OdpowiedzUsuńteż cię kocham . jak pisałam też płakałam.
OdpowiedzUsuń